Baranów Sandomierski – Tarnobrzeg – Stalowa Wola
Mam 10 lat i spędzam wakacje u babci i dziadka. Upalne lato przeplatane burzami mija szybko na całodziennych zabawach na podwórku, nad rzeką, wśród pól i lasów. Z rodzeństwem i dziećmi sąsiadów biegamy, jeździmy na rowerach, a pył piaszczystych ścieżek i czarnej szlaki towarzyszy naszym codziennym wyprawom. W chwilach, gdy łapiemy oddech zmęczeni i niemający już siły na krzyk, uszy wypełnia koncert świerszczy.
Wśród tej zabawy jest jeden niezmienny rytuał. Posiłek. Śniadanie przed wyjściem z domu, obiad w środku dnia i kolacja, gdy na zewnątrz zaczyna się już zmierzch. Babcia przygotowuje jedzenie i traktuje ten moment niemal jak świętość. Kiedy my siedzimy przy stole i ze smakiem czyścimy talerze, ona zajmuje swoje miejsce w fotelu. Przymyka oczy, czasem tylko rzuca nam troskliwe spojrzenie. Mimo że rozpiera nas energia, teraz musimy mówić ciszej.
Babcia nie siedzi jednak po prostu w fotelu. Zatapia się w nim i przenosi gdzieś daleko. Dziś wiem, że na warszawskie Powiśle albo do podpuławskich Jezioran. Wtedy nie zwracałem większej uwagi na głosy płynące z włączonego niemal bez przerwy radia. Z każdym kolejnym rokiem i każdym kolejnym latem losy Matysiaków i mieszkańców Jezioran stawały mi się jednak coraz bliższe. Coraz więcej rozumiałem z tych historii. W końcu zacząłem siadać do wieczornego słuchowiska obok babci.
Szczerze mówiąc, od dawna nie miałem okazji wrócić do tych radiowych opowieści. Dlatego gdy dowiedziałem się, że w Baranowie Sandomierskim działa Muzeum Teatru Polskiego Radia, postanowiłem je odwiedzić. Szybko okazało się jednak, że ta podróż będzie nie tylko powrotem do wspomnień o moim dzieciństwie. Kiedyś wydawało mi się, że największe zmiany na świecie dzieją się nagle. Ktoś buduje zamek, zakłada miasto albo tworzy fabrykę i od tego momentu wszystko nagle się zmienia. Dopiero później zrozumiałem, że za każdym takim miejscem stoi najpierw czyjeś marzenie. Czasem marzenie magnata, czasem wynalazcy, artysty albo przedsiębiorcy. Ale po marzeniu musi przyjść ciężka praca wielu ludzi.
Tak powstał plan, by ruszyć „Podkarpackim wehikułem czasu” — od renesansowej rezydencji, przez miasto zbudowane wokół przemysłowych ambicji II Rzeczypospolitej, aż po jezioro, którego jeszcze kilkadziesiąt lat temu po prostu nie było na mapie.
Dzień 1. Głosy z dzieciństwa i „Mały Wawel”
Środek transportu: Samochód | Orientacyjny czas wycieczki: 15:00 - 17:00
15:00 Muzeum Teatru Polskiego Radia
Dlaczego warto?
✔ sentymentalna podróż do świata słuchowisk
✔ historia Polskiego Radia od kulis
✔ możliwość poznania tajników tworzenia dźwięku
✔ atrakcja dla kilku pokoleń jednej rodziny
Są miejsca, które ogląda się oczami. Są też takie, które poznaje się przede wszystkim uszami. Muzeum Teatru Polskiego Radia w Baranowie Sandomierskim należy właśnie do tej drugiej kategorii.
Dla mnie była to przede wszystkim podróż do wakacji spędzanych u babci. Do chwil, gdy z głośnika radia płynęły historie Matysiaków i mieszkańców Jezioran, a ja jeszcze nie do końca rozumiałem świat, o którym opowiadali. Z biegiem lat zacząłem słuchać coraz uważniej. Dlatego wizyta w muzeum okazała się czymś więcej niż zwykłym zwiedzaniem.
Ekspozycja pozwala zajrzeć za kulisy radiowych słuchowisk. Można zobaczyć, jak powstawały efekty dźwiękowe, poznać historię Teatru Polskiego Radia i przekonać się, jak wielką siłę ma wyobraźnia uruchamiana jedynie przez głos, muzykę i dźwięki. To ciekawa lekcja dla dzieci wychowanych w świecie ekranów i smartfonów.
Rodzinna wskazówka
Jeżeli podróżujecie z dziadkami lub rodzicami, przygotujcie się na sporą dawkę wspomnień. Część ekspozycji może wywołać więcej rodzinnych opowieści niż niejedna stara fotografia.
16:00 Zespół Zamkowo-Parkowy w Baranowie Sandomierskim
Dlaczego warto?
✔ jeden z najpiękniejszych zamków renesansowych w Polsce
✔ nazywany „Małym Wawelem”
✔ piękny dziedziniec i krużganki
✔ park idealny na rodzinny spacer
✔ historia kilku polskich rodów magnackich
Po spotkaniu ze światem wyobraźni przyszła pora na miejsce, które było spełnieniem bardzo konkretnego marzenia.
Pod koniec XVI wieku ród Leszczyńskich postanowił wznieść nad Wisłą rezydencję godną swojej pozycji. Tak powstał zamek, który dziś wielu nazywa „Małym Wawelem”. Trudno się dziwić. Wystarczy wejść na dziedziniec otoczony krużgankami, by przez chwilę poczuć atmosferę dawnej magnackiej siedziby.
Spacerując po komnatach, łatwo zauważyć, że zamek jest nie tylko zabytkiem, ale również kroniką kilku stuleci polskiej historii. Mieszkali tu Leszczyńscy, Wiśniowieccy, Lubomirscy i Dolańscy. Były pożary, odbudowy, wojny i kolejne powroty do dawnej świetności. Dziś można po prostu usiąść na ławce w zamkowym parku i przez chwilę wyobrazić sobie świat, który dawno już przeminął.
Rodzinna wskazówka
Po zwiedzaniu nie spieszcie się do samochodu. Kilkanaście minut spaceru po parku pozwala odpocząć przed dalszą drogą, a zamek najładniej prezentuje się właśnie z pewnej odległości.
17:00 Kolacja i nocleg
Wieczorem ruszyliśmy do Tarnobrzega. Za nami został świat radiowych opowieści i renesansowych krużganków. Przed nami czekało miejsce, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu wyglądało zupełnie inaczej niż dziś. Ale o tym mieliśmy przekonać się dopiero następnego dnia (Baranów Sandomierski jest jednak równie dobrym miejscem na kolację i nocleg).
Dzień 2. Nad jeziorem, którego nie było
Orientacyjny czas wycieczki 10:00 – 17:00
10:00 Jezioro Tarnobrzeskie
Dlaczego warto?
✔ jedno z najczystszych jezior w Polsce
✔ plaże i kąpieliska dla całej rodziny
✔ sporty wodne i wodny plac zabaw
✔ przykład niezwykłej przemiany przemysłowego krajobrazu
✔ miejsce, którego jeszcze niedawno nie było na mapie
Jeszcze kilkadziesiąt lat temu trudno byłoby uwierzyć, że mieszkańcy Tarnobrzega będą spędzać wakacyjne popołudnia nad lazurową wodą. W miejscu, gdzie dziś rozstawiane są leżaki i parasole, pracowały koparki wydobywające siarkę. To właśnie tutaj najlepiej widać, jak marzenia potrafią zmieniać konkretne miejsca.
Przyjechaliśmy nad Jezioro Tarnobrzeskie późnym rankiem. Już z parkingu było widać, że to nie jest zwykły akwen. Szeroka plaża, błękitna woda i dziesiątki osób korzystających z atrakcji bardziej przypominały nadmorski kurort niż południowo-wschodnią Polskę.
Dzieci od razu pobiegły w stronę wodnego placu zabaw. Chwilę później obserwowaliśmy osoby próbujące swoich sił na wyciągu wakeboardowym, a nad głowami przejeżdżali uczestnicy tyrolki rozpiętej nad wodą. Każdy znalazł tutaj coś dla siebie. Jedni szukali aktywności, inni po prostu rozkładali ręczniki i cieszyli się słońcem.
Najbardziej fascynowała mnie jednak sama historia tego miejsca. Jezioro powstało po zalaniu wyrobiska dawnej kopalni siarki „Machów”. To jedna z największych rekultywacji terenów poprzemysłowych w Polsce. Tam, gdzie przez dziesięciolecia wydobywano surowiec, dziś można pływać, żeglować i odpoczywać nad wodą.
Rodzinna wskazówka
Parking przy jeziorze jest płatny. Jeśli podróżujecie z psem, pamiętajcie, że na strzeżone kąpielisko nie można wejść z czworonogiem, ale pozostała część terenu jest dla niego dostępna.
Alternatywa: Rowerem wokół Jeziora Tarnobrzeskiego lub szlakiem Green Velo
Dlaczego warto?
✔ aktywny sposób poznawania okolicy
✔ wygodne i łatwe trasy dla całych rodzin
✔ widoki na jezioro, Wisłę i tereny dawnego zagłębia siarkowego
✔ fragment jednego z najsłynniejszych szlaków rowerowych w Polsce
✔ możliwość zobaczenia regionu z innej perspektywy
Jeżeli zamiast plażowania wolicie aktywny wypoczynek, warto zamienić ręcznik na rower. Wokół Jeziora Tarnobrzeskiego prowadzi wygodna, licząca około 10 kilometrów trasa, która pozwala niemal bez wysiłku objechać cały akwen. Po drodze co chwilę pojawiają się nowe widoki na wodę, plaże i tereny, które jeszcze niedawno były częścią ogromnej kopalni siarki.
Bardziej ambitni mogą wybrać fragment szlaku Green Velo. To jedna z najbardziej znanych tras rowerowych w Polsce, prowadząca przez najciekawsze zakątki wschodniej części kraju. W okolicach Tarnobrzega szlak pozwala połączyć aktywny wypoczynek z odkrywaniem historii regionu i krajobrazów Doliny Wisły.
Rodzinna wskazówka
Rowery można wypożyczyć w Tarnobrzegu. Trasa wokół jeziora jest płaska, a nawierzchnia dobrej jakości, dlatego sprawdzi się także dla rodzin z dziećmi oraz mniej doświadczonych rowerzystów.
17:00 Zamek Tarnowskich w Tarnobrzegu
Dlaczego warto?
✔ historia jednego z najważniejszych rodów w Polsce
✔ piękne wnętrza i cenne zbiory
✔ muzeum opowiadające dzieje regionu
✔ spokojny park wokół rezydencji
✔ ciekawe zakończenie dnia po pobycie nad jeziorem
Po południu przenieśliśmy się o kilka stuleci wstecz. Zaledwie kilka kilometrów od niedawno powstałego Jeziora Tarnobrzeskiego stoi miejsce przypominające, że historia tych ziem zaczęła się na długo przed epoką przemysłu.
Zamek Tarnowskich przez wieki był siedzibą jednego z najbardziej wpływowych rodów dawnej Rzeczypospolitej. Dziś mieści się tutaj muzeum, które opowiada zarówno o samych właścicielach, jak i historii całego regionu.
Spacerując po salach, trudno nie zauważyć kontrastu między tym miejscem a odwiedzonym wcześniej jeziorem. Tam oglądaliśmy efekt jednej z największych przemian gospodarczych XX wieku. Tutaj spotykamy świat szlachty, rodowych tradycji i dawnych rezydencji. Ten kontrast pomiędzy industrialną erą XX wieku, a szlachecko-ziemiańskim dziedzictwem tych ziem, towarzyszy nam przez całą podróż po tej części Polski.
Po wyjściu z zamku warto jeszcze przespacerować się po otaczającym go parku. Szlacheckie parki są dla mnie wyjątkowym elementem dziedzictwa tamtej epoki. Fascynuje mnie myśl o ludziach, którzy przeznaczali swoją cenną ziemię na tworzenie miejsc pięknych, zaprojektowanych przez mistrzów architektury krajobrazu. Musieli mieć świadomość, że ich wizja będzie rozwijać się przez dziesiątki, a nawet setki lat i że to kolejne pokolenia ujrzą ją w pełnym rozkwicie. Dziś to my możemy zarówno odpoczywać w cieniu wiekowych drzew, jak i podziwiać spełnioną wizję dawnych magnatów.
Rodzinna wskazówka
Jeżeli zostanie Wam trochę czasu, zajrzyjcie również do znajdującego się przy zamku muzeum przyrodniczego „Tarnobrzeska Dolina Wisły”. To niewielkie, ale ciekawe uzupełnienie opowieści o regionie.
Dzień 3. Stalowa Wola – miasto zbudowane z marzeń
Orientacyjny czas wycieczki 10:00 – 16:00
10:00 Spacer po Stalowej Woli
Dlaczego warto?
✔ niezwykła historia Centralnego Okręgu Przemysłowego
✔ jedno z najmłodszych dużych miast w Polsce
✔ modernistyczna architektura lat 30.
✔ ciekawe muzea i zielone tereny nad Sanem
✔ przykład tego, jak wielkie idee zmieniają rzeczywistość
Kiedy spacerujemy po starych polskich miastach, łatwo dostrzec ślady kolejnych pokoleń. Rynek, kościół, kamienice, które powstawały przez setki lat. Stalowa Wola opowiada zupełnie inną historię. To miasto, które od początku zostało zaplanowane na deskach kreślarskich.
Przyjechaliśmy tutaj rano. Trudno znaleźć w Polsce drugie miejsce tak mocno związane z jednym konkretnym marzeniem. W drugiej połowie lat trzydziestych XX wieku polskie władze postanowiły stworzyć Centralny Okręg Przemysłowy – ogromny projekt gospodarczy, który miał unowocześnić kraj i przygotować go na wyzwania przyszłości. Jednym z jego symboli stała się właśnie Stalowa Wola.
My wybraliśmy spacer po mieście, choć równie dobrze można skorzystać z rowerów miejskich. Po drodze oglądaliśmy charakterystyczne modernistyczne budynki, odwiedziliśmy Park Miejski i drewniany kościół św. Floriana, który pamięta początki rozwijającego się miasta. Chwilę później znaleźliśmy się na Błoniach Nadsańskich, gdzie trudno uwierzyć, że jesteśmy w samym środku przemysłowego ośrodka.
To właśnie ten kontrast najbardziej mnie zaskoczył. Miasto stworzone dla przemysłu okazało się jednocześnie miejscem pełnym zieleni i przestrzeni.
Rodzinna wskazówka
Jeśli podróżujecie z dziećmi, warto wybrać rowery swoje lub miejskie. Dzięki temu łatwiej połączyć zwiedzanie architektury COP-u z odpoczynkiem w parkach i nad Sanem.
13:00 Muzeum Centralnego Okręgu Przemysłowego
Dlaczego warto?
✔ fascynująca opowieść o budowie nowoczesnej Polski
✔ interaktywne ekspozycje
✔ historia ludzi, którzy zmieniali kraj
✔ świetne połączenie nauki i zabawy
✔ jedno z najciekawszych muzeów techniki w regionie
Po spacerze przyszła pora na miejsce, które pozwala zrozumieć, dlaczego Stalowa Wola w ogóle powstała.
Muzeum Centralnego Okręgu Przemysłowego nie opowiada wyłącznie o fabrykach i maszynach. To przede wszystkim historia ludzi, którzy uwierzyli, że można zbudować nowoczesne państwo niemal od podstaw. Dzięki multimedialnym ekspozycjom łatwo wyobrazić sobie skalę tego przedsięwzięcia.
Zwiedzając kolejne sale, coraz lepiej rozumiałem, że COP był czymś więcej niż projektem gospodarczym. Był próbą pokazania, że marzenia można zamieniać w rzeczywistość. A Stalowa Wola stała się jednym z najbardziej widocznych dowodów, że dzięki odwadze, konsekwencji i ciężkiej pracy naprawdę się to udaje.
15:00 Muzeum Regionalne i Pałac Lubomirskich
Dlaczego warto?
✔ spotkanie z historią starszą niż Stalowa Wola
✔ piękna rezydencja magnacka
✔ ciekawe zbiory dotyczące regionu
✔ spokojna atmosfera po intensywnym zwiedzaniu
✔ doskonałe uzupełnienie historii COP-u
Po południu przenieśliśmy się do świata znacznie starszego niż przemysłowe ambicje II Rzeczypospolitej.
Pałac Lubomirskich przypomina, że historia tych ziem nie zaczęła się wraz z budową hut i fabryk. W jego wnętrzach można poznać dzieje regionu, dawnych właścicieli oraz życie mieszkańców tych terenów na długo przed powstaniem Stalowej Woli.
To ciekawe doświadczenie. Jeszcze chwilę wcześniej oglądaliśmy historię nowoczesności, a teraz trafiliśmy do świata magnackich rezydencji i dawnych tradycji. Dzięki temu łatwiej dostrzec, jak wiele różnych epok spotyka się na tym niewielkim fragmencie Podkarpacia. To tutaj, w widłach Sanu i Wisły, rozgrywały się ważne wydarzenia z dziejów I Rzeczypospolitej. Jednym z nich była bitwa pomiędzy wojskami hetmana Stefana Czarnieckiego a armią króla Szwecji Karola X Gustawa, która trafiła także na karty „Potopu” Henryka Sienkiewicza.
16:00 Rozwadów – zakończenie podróży
Dzień zakończyliśmy w Rozwadowie, najstarszej części współczesnej Stalowej Woli. Przez trzy dni podróżowaliśmy nie tylko przez Podkarpacie, ale także przez różne epoki. Od renesansowego zamku w Baranowie Sandomierskim, przez przemysłowe przemiany Tarnobrzega, aż po ambitne marzenia twórców Centralnego Okręgu Przemysłowego.
Wracamy do domu, a w niedzielę przed obiadem siadam w fotelu. Przez otwarte okno wpada ciepłe letnie powietrze, a z radia płyną głosy bohaterów kolejnego odcinka „W Jezioranach”. Siedzę sam i słucham.
SPRAWDŹ RÓWNIEŻ