select language en
select language en
Strona główna Turystyka Wycieczki Podejmij wyzwanie: 72 godziny offline na Roztoczu

Nie potrafię teraz powiedzieć, kiedy to się stało, po jakim czasie, ale w pewnym momencie orientuję się, że nic mnie nie rozprasza. Żadnych powiadomień, żadnych wiadomości. Jeśli miałbym Cię zaprosić w tę podróż, powiedziałbym jedno: nie przyjeżdżaj tu, żeby „odhaczyć kolejne znaczniki na google maps”. Przyjedź, żeby zobaczyć, jak powoli zaczyna zmieniać się twój sposób patrzenia na świat.

Uśmiechnięty rowerzysta w czerwonym stroju siedzi na trawie obok górskiego roweru w słoneczny dzień.
Fot. Adobe stock

Dzień 1: Ścieżkami natury i historii zamkniętej w kamieniu

Rower lub samochód | Orientacyjny czas wycieczki: 9:00 – 19:00

 

Dlaczego warto?
✔ uzdrowiskowy klimat
✔ idealny punkt startowy na Green Velo
✔ wypożyczalnie rowerów na miejscu
✔ spokojny początek bez tłumów

 

9:00 Horyniec-Zdrój: Początek podróży i rowerowy start

 

Horyniec-Zdrój nie wygląda jak punkt startowy wielkiej wyprawy, a jednak się sprawdza. W lokalnej wypożyczalni odbieram rower i podążając za znakami szlaku Green Velo ruszam w trasę w kierunku Polanki Horynieckiej.  Droga otoczona jest gęstym, pachnącym lasem, gdzie towarzyszy mi jedynie śpiew ptaków i szum wiatru w koronach drzew. To niespieszne podróżowanie pozwala od pierwszych chwil nastroić się na wyjątkowy, spokojny rytm Roztocza -  krainy, która z każdym kilometrem będzie odsłaniać przede mną swoje najpiękniejsze, ukryte przed światem skarby.

10:00 Chillout przy wodospadzie w Polance Horynieckiej

 

Dlaczego warto?

✔ zaskakujący chillout
jeden z najładniejszych wodospadów Roztocza
ukryty w lesie – mało znane miejsce
świetne miejsce na zdjęcia
szum wody i całkowity spokój

 

Niewielką tabliczkę dostrzegam w samą porę. Zjeżdżam z głównej drogi, teraz rower muszę już prowadzić, drzewa rosną tu gęściej, a ścieżka robi się wąska. Wchodząc w las, jeszcze nie zdaję sobie sprawy, co za chwilę zobaczę. Gdybym był mniej uważny, przejechałbym obok nie mając pojęcia, że kilkadziesiąt metrów dalej ukrywa się jeden z najładniejszych wodospadów Roztocza.

Wodospad na Brusience nie imponuje rozmiarem, tylko tym, że jest w tak nieoczywistym miejscu.

Strumień spada z niewielkiego progu skalnego, tworząc kaskadę o wysokości kilku metrów, czuję: chłód i wilgoć. Gdzieś w tle majaczą pozostałości dawnego młyna. Stoję tu dłużej niż planowałem, czuję bliskość czystej natury, wyciągam aparat, uruchamiam migawkę i próbuję zatrzymać na karcie pamięci to ulotne uczucie.

Mały wodospad spływa po omszałych skałach do płytkiego strumienia, otoczony zielenią lasu.
Fot. Tomasz Mielnik

11:00 Cmentarz w Starym Bruśnie i bunkry Linii Mołotowa na wzgórzu Hrebcianka

 

Dlaczego warto?
niezwykłe kamienne krzyże
✔ są bunkry
klimat opuszczonej wsi

 

Ruszam z powrotem w kierunku Horyńca-Zdroju. Las gęstnieje, a po chwili z lewej strony widzę wejscię na ścieżkę dydaktyczną Góra Brusno. Schodzę z roweru, bo wąska ścieżka nie pozwala na jazdę. Ścieżka prowadzi do miejsca, które nie wygląda jak klasyczny cmentarz. Stare Brusno istnieje już tylko w formie nagrobków i kamiennych krzyży, wykonanych przez lokalnych mistrzów kamieniarstwa, których sława sięgała daleko poza granice Roztocza.

 

Światło przeciska się przez korony drzew i zatrzymuje się na inskrypcjach, próbuję je odczytać i przywołać w wyobraźni życie dawnych mieszkańców tego miejsca.

Stare kamienne nagrobki z krzyżami stoją wśród drzew w zarośniętym, leśnym cmentarzu.
Fot. Krzysztof Zajączkowski

Po drugiej stronie drogi, czeka mnie kolejna lekcja historii, ale z tą samą pointą. Na wzgórzu Hrebcianka, wyrastają dzieła innych ludzi, betonowe bunkry Linii Mołotowa — ciężkie, surowe, fortyfikacje, kiedyś groźnie spoglądały na okolicę. Podobnie jak dzieła kamieniarzy ze Starego Brusno, sowieckie bunkry też zostały niemal całkowicie pochłonięte przez las, stanowiąc fascynującą pamiątkę przeszłości.

Ścieżka dydaktyczna Góra Brusno

 

Dlaczego warto?

leśny spacer z historią w tle
✔ dawne kamieniarstwo Roztocza
spokojna trasa poza głównym szlakiem
idealne dla miłośników historii i fotografii

 

Dwóch rowerzystów w jaskrawych kurtkach jedzie jesienną ścieżką obok starej drewnianej cerkwi wśród bezlistnych drzew.
Fot. Tadeusz Poźniak

16:30 Cerkiew pw. św. Paraskewy w Nowym Bruśnie

 

Dlaczego warto?
ponad 300-letnia drewniana świątynia
Szlak Architektury Drewnianej
piękne otoczenie starych drzew i nagrobków
wyjątkowy klimat dawnego pogranicza

 

Zaledwie kilka kilometrów dalej docieram do perły architektury drewnianej Roztocza. Cerkiew pw. św. Paraskewy w Nowym Bruśnie przyciąga wzrok tradycyjną, harmonijną konstrukcją krytą gontem. Ta skromna, lecz niezwykle urokliwa świątynia, licząca sobie ponad 300 lat, jest ważnym punktem na Szlaku Architektury Drewnianej. Dziś, będąc pod troskliwą opieką Muzeum Kresów w Lubaczowie, pozwala mi przenieść się w czasie i poczuć ducha dawnego pogranicza. Otoczenie cerkwi, stare drzewa i kamienne nagrobki bruśnieńskich mistrzów tworzą atmosferę pełną zadumy. Siadam na trawie i chłonę panujący wokół spokój.

 

18:00 Horyniec-Zdrój – zakończenie wycieczki.

Drewniana cerkiew z kilkoma kopułami otoczona zielonymi drzewami, oświetlona ciepłym światłem zachodzącego słońca.
Fot. Tomasz Mielnik

Dzień 2. Słońce, woda i tradycyjne rzemiosło

Środek transportu: samochód | Orientacyjny czas wycieczki: 9:00 – 19:00

Drugiego dnia zamiast roweru postanawiam użyć samochodu.

 

11:00 Ruda Różaniecka: Odpoczynek i sielski relaks nad wodą

 

Dlaczego warto?
piaszczysta plaża na Roztoczu
rowery wodne i siatkówka plażowa
dla fanatyków wędkarstwa
świetne miejsce dla rodzin z dziećmi
regionalna kuchnia na miejscu

 

Ruda Różaniecka przywitała mnie wodą i natychmiast poczułem wakacyjny klimat. Bardzo szybko odkryłem, że miejscowość ma do zaoferowania piaszczystą plażę, to była świetna okazja do rozegrania meczu w siatkówkę plażową i wypożyczenia rowerów wodnych. Przemierzając okoliczne wody spotkałem wędkarzy, którzy chwalili stawy jako świetne miejsce do połowów. Po kilku godzinach spędzonych nad wodą, poczułem głód, na szczęście na miejscu funkcjonuje klimatyczna, regionalna karczma serwująca pyszne potrawy, a specjalnie wyznaczone przestrzenie na grilla zachęcają do wspólnego biesiadowania.

Widok z lotu ptaka na kompleks budynków na wyspie pośród jeziora, otoczony lasem i połączony mostami z lądem.
Fot. Michał Bosek

Inspirujące sąsiedztwo: Drzeworytnia w Płazowie

 

Dlaczego warto?

żywe tradycje lokalnego rzemiosła
możliwość poznania techniki drzeworytu
✔ nietypowa atrakcja poza utartym szlakiem
świetna pamiątka z podróży

 

Przed powrotem do domu postanowiłem jeszcze raz zboczyć z trasy. W Płazowie, w budynku dawnej szkoły, mieści się bowiem niezwykłe Centrum Drzeworytu. W czasie wizyty poznałem tradycyjną metodę tworzenia odbitek z ręcznie rzeźbionych, drewnianych matryc. Zapomniana już niemal sztuka pozwala tworzyć piękne przedmioty.

 

Godz. 18:00, Horyniec-Zdrój. Zakończenie wycieczki

Czarno-biały rysunek w ramie przedstawiający stylizowany wazon z kwiatami i liśćmi w ozdobnym, symetrycznym układzie.
Fot. Mateusz Bartoszewicz

Dzień 3: Dziedzictwo UNESCO i Kaplica Leśna

Rower lub samochód | Orientacyjny czas wycieczki: 9:00 – 19:00

 

10:00 Zespół Cerkiewny w Radrużu: Perła z Listy Światowego Dziedzictwa UNESCO

 

Dlaczego warto?

Lista Światowego Dziedzictwa UNESCO
✔ XVII-wieczny ikonostas
✔ unikatowe polichromie
obowiązkowy punkt na Roztoczu

 

Trzeciego dnia, po nabraniu sił, znów przesiadam się na rower. Za pierwszy punkt na trasie obieram Radruż i tamtejszą cerkiew – drewnianą perłę wpisaną na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Otoczona kamiennym murem świątynia, wygląda bardziej jak budowla obronna niż sakralna, co tylko przypomina trudną historię tego regionu. Jak wkrótce się dowiaduję budynek dawał wielokrotnie schronienie mieszkańcom przed najazdami Tatarów. We wnętrzu cerkwi zachwycił mnie wspaniały, kompletny ikonostas z XVII wieku oraz unikatowe polichromie. To niezwykłe miejsce, znajdujące się pod opieką Muzeum Kresów w Lubaczowie, urzekło mnie dostojeństwem i pozwoliło dotknąć żywej historii. W znajdującym się obok dawnym budynku przedwojennego Domu Ludowego i kupiłem kilka pamiątek.

Drewniana cerkiew o stromych dachach i wieżyczkach stoi wśród zielonych drzew, z dwiema osobami idącymi w jej kierunku w słoneczny dzień.
Fot. Michał Bosek

12:30 Horyniec-Zdrój: Tężnia solankowa i panorama z wieży widokowej

 

Dlaczego warto?

panorama Południowego Roztocza
relaks przy tężni solankowej
świetny przystanek podczas wycieczki rowerowej

 

Po kilkunastu minutach jazdy rowerem z poziomu ziemi przeniosłem się ponad korony drzew. Wieża widokowa w Horyńcu-Zdroju to idealny punkt, by ogarnąć wzrokiem malowniczą panoramę Południowego Roztocza i docenić bezkres tutejszych lasów. Po zejściu z platformy czekała na mnie kolejna przyjemność – chwila relaksu przy kameralnej tężni solankowej ulokowanej tuż obok wieży. Rześka, bogata w minerały mgiełka doskonale zregenerowała moje siły po rowerowych trudach – to był świetny moment głębokiego odprężenia!

Drewniana wieża widokowa na tle kolorowego nieba o zachodzie słońca, otoczona zielonym terenem z alejkami i ławkami.
Fot. Krystian Kłysewicz

15:00 Nowiny Horynieckie – Kaplica Leśna

 

Dlaczego warto?


niezwykła kaplica nad źródłem
miejsce związane z lokalnymi legendami
leśny spacer w ciszy i spokoju
idealne na chwilę wyciszenia

 

Wiedzieliście, że po tych okolicach spacerował też św. Brat Albert? Po zaczerpnięciu solankowego powietrza ruszam więc jego śladem.

 

Jadę rowerem na kolejną wycieczkę, tym razem do oddalonych o niespełna 7 kilometrów Nowin Horynieckich. Znajduje się tam urokliwa Kaplica Matki Bożej Horynieckiej.

 

Rowery zostawiam przy Domu Pielgrzyma, a następnie spaceruję lasem i docieram do drewnianej Kaplicy, która została wzniesiona w miejscu z którego bije źródło. Według lokalnych wierzeń objawiała się tam Matka Boska, a woda ze źródła ma właściwości lecznicze (szczególnie przy chorobach oczu). Miejsce otacza piękny, wysoki las, panuje tu cisza i spokój, idealne na odpoczynek po marszu.

18:00 Wieczór w Parku Zdrojowym

 

Dlaczego warto?


doskonałe zakończenie dnia
nowoczesna przestrzeń wśród zieleni
idealne miejsce na spokojny spacer
świetne na wieczorne zdjęcia

 

Powrót do Horyńca zajmuje mi ok. pół godziny. Wieczorem odwiedzam jeszcze horyniecki Parku Zdrojowym. Nowoczesna, a zarazem doskonale wkomponowana w naturę przestrzeń parku sprzyja wyciszeniu. To wspaniałe zwieńczenie dnia pełnego wrażeń.

Drewniana kaplica z kopułą i krzyżem wśród zielonych drzew, przy której spacerują turyści w słoneczny dzień.
Fot. Michał Bosek

72 godziny minęły szybciej, niż się spodziewałem.

 

Wracam do domu z głową pełną obrazów, aparatem pełnym zdjęć i spokojem, którego od dawna mi brakowało.

 

Roztocze nie kończy się po jednym weekendzie.

To miejsce, do którego po prostu chce się wracać.

 

Zarządzaj ustawieniami dotyczącymi prywatności