select language en
select language en
Strona główna Turystyka Wycieczki Orzeźwiające Podkarpackie. Wycieczka śladem...

Myczkowce -  Sanok - Solina 

Transport: Auto

 

Gdy letnie upały zaczynają dokuczać, w głowie rodzi się jeden plan – jak najszybciej znaleźć wodę i cień. Bez problemu odnajdujemy je w Podkarpackim. Dlatego myśl o szukaniu orzeźwienia w tym regionie szybko przerodziła się w gotowy plan wycieczki. Przez trzy dni towarzyszyła nam woda. Spokojna tafla Jeziora Solińskiego i nurt Sanu wijącego się pomiędzy wzgórzami, to esencja krajobrazu tej części regionu.

 

Nasza podróż prowadziła przez miejsca, gdzie natura spotyka się z pomysłowością człowieka. Od Myczkowiec, gdzie rozpoczęła się historia bieszczadzkich zapór, przez Sanok i rzekę San, aż po Solinę - miejsce, które dla wielu stało się symbolem współczesnych Bieszczadów. To propozycja dla rodzin szukających aktywnego wypoczynku, pięknych widoków i ciekawych historii ukrytych nad wodą.

Dzień 1: Starsza siostra Soliny

Spacer i zwiedzanie | Orientacyjny czas wycieczki: 16:00 – 18:00

 

16:00 Park Miniatur i Mini Zoo w Myczkowcach

 

Dlaczego warto?

✔ sto cerkwi w jeden dzień
✔ zaskakujące ciekawostki historyczne
✔ zwierzęta egzotyczne
✔ atrakcje dla całych rodzin

 

Naszą wyprawę rozpoczęliśmy w Myczkowcach. Spacer po Parku Miniatur Sakralnych to jak przegląd najważniejszych zabytków regionu, które później możemy odnajdywać podczas kolejnych podróży. Wśród starannie wykonanych modeli można zobaczyć najpiękniejsze drewniane cerkwie, kościoły i świątynie charakterystyczne dla terenów dzisiejszej Polski, Ukrainy i Słowacji.

 

Tuż obok znajduje się Mini Zoo. Dla najmłodszych często okazuje się ono równie dużą atrakcją jak same miniatury. Można tu zobaczyć między innymi kozy, owce, osły, daniele, alpaki, lamy czy egzotyczne ptaki.

 

Rodzinna wskazówka

 

Na Park Miniatur i Mini Zoo warto zarezerwować sobie przynajmniej półtorej godziny, szczególnie jeśli podróżujecie z młodszymi dziećmi. Warto uczulić też dzieci na zasady bezpieczeństwa, ostrożność i szacunek w kontakcie ze zwierzętami.

kz-20130704-001.jpg
Fot. K. Zajączkowski

18:00 Spacer po Zaporze w Myczkowcach

 

Dlaczego warto?

✔ piękne widoki na dolinę Sanu
✔ spokojniejsza alternatywa dla Soliny
✔ łatwy spacer dla całej rodziny

 

Wiele osób odwiedzających Bieszczady kojarzy przede wszystkim Solinę. Niewielu pamięta jednak, że to Myczkowce były pierwszym etapem wielkiego projektu zagospodarowania doliny Sanu. Tutejsza zapora powstała wcześniej niż słynna zapora solińska i do dziś pełni ważną rolę w systemie energetycznym regionu.

 

Spacer po koronie zapory nie zajmuje dużo czasu, ale pozwala spojrzeć na Bieszczady z nieco innej perspektywy. Z jednej strony rozciąga się spokojny zbiornik otoczony zielonymi wzgórzami, z drugiej można obserwować dolinę Sanu płynącego poniżej zapory. To miejsce nie jest tak tłoczne jak Solina, dzięki czemu łatwiej znaleźć chwilę na spokojne podziwianie krajobrazu.

Zachód słońca nad spokojnym jeziorem otoczonym zielonymi wzgórzami, z łódkami przy brzegu.
Fot. M. Pruchnicki

Rodzinna wskazówka

 

Wieczorne światło często najładniej podkreśla krajobraz wokół zapory. Jeśli pogoda dopisze, warto zatrzymać się tu na kilka dodatkowych minut przed dalszą drogą.

 

18:30 Obiadokolacja i nocleg

 

Po krótkim, ale pełnym wrażeń popołudniu ruszyliśmy w stronę Soliny i Polańczyka. Przed nami były jeszcze dwa dni nad bieszczadzką wodą, dlatego wieczór przeznaczyliśmy na odpoczynek i podziwianie krajobrazów, które następnego dnia mieliśmy poznać znacznie bliżej.

 

W pobliżu warto zobaczyć:

  • Cudowne Źródełko w Zwierzyniu,
  • Bieszczadzką Szkołę Rzemiosła w Uhercach Mineralnych.

Dzień 2: Brama Bieszczadów

Kajaki, zwiedzanie i spacer | Orientacyjny czas wycieczki: 08:30 – 18:00

 

Po pierwszym dniu spędzonym nad spokojnymi wodami Myczkowiec przyszła pora na spotkanie z prawdziwym bohaterem tej wyprawy - Sanem. To tej rzece postanowiliśmy poświęcić drugi dzień naszej podróży.

 

8:30 Parking okolice Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku  

 

9:00 Spływ kajakowy na Sanie

 

Dlaczego warto?

✔ dolina Sanu z innej perspektywy
✔ trasa odpowiednia dla początkujących
✔ kontakt z przyrodą z dala od tłumów
✔ aktywny początek dnia

 

Dzień rozpoczęliśmy wcześnie rano i pojechaliśmy autem w stronę Sanoka. W okolicach sanockiego skansenu łatwo znaleźliśmy miejsce na zaparkowanie samochodu. Stąd ruszyliśmy na spływ kajakowy. San w tej części regionu nie przypomina jeszcze szerokiej, nizinnej rzeki. Wije się pomiędzy zalesionymi wzgórzami, tworząc malownicze zakola i spokojne odcinki idealne do rodzinnej rekreacji.

 

Podczas kilku godzin spędzonych na wodzie łatwo zrozumieć, dlaczego dolina Sanu od wieków przyciągała ludzi. Rzeka umożliwiała rozwój wiosek, wyznaczała szlaki komunikacyjne i kształtowała krajobraz, który dziś podziwiamy.

Grupa osób płynie kajakami po spokojnej rzece otoczonej zielonymi drzewami i krzewami.
Fot. M. Bosek

Rodzinna wskazówka

 

Na spływ warto zabrać nakrycie głowy, wodę i ubranie na zmianę. Nawet jeśli nie planujecie kąpieli, kilka kropel Sanu zwykle trafia do kajaka.

 

12:30 Powrót

W okolice Skansenu wracamy przewozem zorganizowanym przez firmę wynajmującą kajaki.

 

13:00 Zwiedzanie Skansenu

 

Dlaczego warto?
✔ jeden z największych skansenów w Europie
✔ ponad 150 zabytkowych obiektów
✔ kultura Bojków, Łemków, Pogórzan i Dolinian
✔ podróż do XIX i XX wieku
✔ doskonałe dla całych rodzin

 

Po wodnej przygodzie przyszła pora na podróż w czasie. Sanocki skansen był pierwszym muzeum tego typu tworzonym na tak dużą skalę w Polsce i do dziś pozostaje jedną z najważniejszych placówek prezentujących kulturę dawnego pogranicza karpackiego. Na obszarze kilkudziesięciu hektarów zgromadzono ponad 150 obiektów reprezentujących życie mieszkańców Bieszczadów, Beskidu Niskiego i okolicznych pogórzy. 


Największe wrażenie zrobił na mnie Galicyjski Rynek. Drewniane domy, w pełni wyposażone warsztaty rzemieślnicze, poczta czy karczma sprawiają, że łatwo wyobrazić sobie codzienne życie sprzed ponad stu lat.

Widok z lotu ptaka na skansen z drewnianymi chatami i zielonymi wzgórzami w tle.
Fot. M. Bosek

Rodzinna wskazówka

 

Na zwiedzanie warto przeznaczyć co najmniej dwie godziny. Teren jest rozległy, a wiele obiektów można zwiedzać także wewnątrz z przewodnikiem. 

Rynek Galicyjski jest dostępny dla osób z niepełnosprawnością wzroku.

 

15:00 Muzeum Historyczne (galeria Beksińskiego)

 

Dlaczego warto?

✔ największa kolekcja prac Zdzisława Beksińskiego
✔ najważniejsza galeria sztuki w Polsce
✔ najmroczniejsza atmosfera zamkowych wnętrz

 

Po poznaniu codzienności dawnych mieszkańców regionu trafiamy do zupełnie innego świata. Zaledwie kilka minut dzieli skansen od sanockiego zamku, gdzie czeka na nas opowieść zapisana w obrazach.

 

Sanok jest nierozerwalnie związany ze Zdzisławem Beksińskim. To tutaj się urodził, tutaj spędził młodość i stąd rozpoczęła się jego droga twórcza. Dziś w Muzeum Historycznym znajduje się największa i najważniejsza kolekcja jego dzieł.

 

Nawet osoby, które nie interesują się sztuką współczesną, zwykle zatrzymują się przed obrazami Beksińskiego na dłużej. Jego wizje są niepokojące, tajemnicze i pełne emocji. To zupełnie inny świat niż ten, który oglądaliśmy wcześniej w skansenie, ale dzięki temu oba miejsca tak dobrze się uzupełniają.

 

W ciągu jednego dnia poznajemy zarówno codzienność dawnych mieszkańców regionu, jak i jednego z najbardziej rozpoznawalnych polskich artystów XX wieku.

Wnętrze galerii sztuki z jasnym oświetleniem, prezentujące obrazy Beksińskiego na ścianach i panelach wystawowych.
Fot. M. Bosek

17:00 Obiad Rynek w Sanoku

 

Po intensywnym dniu przyszedł czas na odpoczynek. Wieczór spędziliśmy na rynku w Sanoku. To dobre miejsce, by „naładować akumulatory” przed kolejnym spotkaniem z bieszczadzką wodą.

 

W pobliżu warto zobaczyć:

  • ruiny Klasztoru Karmelitów Bosych w Zagórzu,
  • punkt widokowy Zamek Sobień nad doliną Sanu,
  • taras widokowy w Tyrawie Wołoskiej w Górach Słonnych.

18:00 Powrót na nocleg

Dzień 3: Solina – tam, gdzie San zamienia się w jezioro

Rowerki wodne, łódki, żaglówki, rower, spacer | Orientacyjny czas wycieczki: 09:00 – 16:00

 

Trzeciego dnia dotarliśmy do miejsca, które dla wielu osób stało się symbolem całych Bieszczadów. Trudno znaleźć w regionie bardziej rozpoznawalny widok niż monumentalna zapora i rozległa tafla Jeziora Solińskiego. To tutaj kończyliśmy naszą podróż.

 

9:00 Wokół Zapory: Kolej gondolowa, Tajemnicza Solina, Bieszczadzka Furia

 

Dlaczego warto?

✔ spektakularne widoki na Jezioro Solińskie i zaporę
✔ jedna z najnowocześniejszych kolei gondolowych w Polsce
✔ rodzinny park inspirowany bieszczadzkimi legendami
✔ wieża widokowa z panoramą Bieszczadów
✔ atrakcje dla dzieci i dorosłych

 

Dzień rozpoczęliśmy od spojrzenia na Solinę z góry. Wagoniki unoszą się nad zboczami góry Jawor, a przed oczami stopniowo otwierają się widoki na jezioro, zaporę i otaczające je wzgórza. Trasa ma ponad 1,5 kilometra długości, a najwyższy punkt przebiega ponad 100 metrów nad ziemią. Z góry można dostrzec skalę Jeziora Solińskiego i zrozumieć, jak wielkim przedsięwzięciem była budowa zapory.

 

Na górnej stacji czeka wieża widokowa oraz Park Rozrywki „Tajemnicza Solina”. Twórcy wykorzystali tu legendy o Biesach i Czadach, które stały się już częścią bieszczadzkiego folkloru. Interaktywne atrakcje, gry terenowe i spotkania z baśniowymi postaciami sprawiają, że dzieci bardzo szybko wciągają się w tę opowieść.

 

Najmłodsi uwielbiają też Bieszczadzką Furię. Grawitacyjna zjeżdżalnia to spora dawka emocji.

Po mocy wrażeń, którą dostarczyły nam poprzednie atrakcje przeszliśmy się w stronę Zapory. Spacer po jej koronie to obowiązkowy punkt programu, zwłaszcza jeśli jesteście tu po raz pierwszy. Monumentalna budowla robi ogromne wrażenie. Trudno uwierzyć, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu w miejscu jeziora znajdowały się wsie, pola i drogi. Dziś to największy pod względem objętości sztuczny zbiornik wodny w Polsce.

 

Dla zainteresowanych techniką ciekawym doświadczeniem jest także zwiedzanie wnętrza zapory i elektrowni wodnej. Można wtedy zobaczyć, jak działa obiekt, który od dziesięcioleci jest jednym z symboli polskiej energetyki wodnej.

Wieża widokowa otoczona zielonymi drzewami z panoramą jeziora i wzgórz w tle w słoneczny dzień.
Fot. M. Bosek

Rodzinna wskazówka

 

Najkorzystniej kupować bilety łączone obejmujące przejazd gondolą i wejście do parku. Warto też zarezerwować sobie czas na wejście na wieżę widokową, która jest osobną atrakcją.

 

12:00 Wodne szaleństwo

 

Dlaczego warto?

✔ największy sztuczny zbiornik wodny w Polsce
✔ możliwość wypożyczenia rowerków wodnych i łodzi
✔ liczne plaże i kąpieliska
✔ spacer po słynnej zaporze
✔ wyjątkowe połączenie przyrody i techniki

 

Jezioro Solińskie daje ogromną swobodę. Jedni wybierają rejs statkiem lub wypożyczają łódki, inni decydują się na rowerki wodne albo po prostu odpoczywają na plaży. My postanowiliśmy połączyć kilka z tych możliwości.

 

Ja wybrałem kajak, dzieci oczywiście rowerek wodny. Wypłynięcie dalej od brzegu, a potem zaglądanie do niewielkich zatoczek ukrytych pomiędzy zalesionymi wzgórzami miało w sobie coś z poszukiwania kadrów do filmu przyrodniczego. Dopiero z poziomu wody można dostrzec miejsca, które pozostają niewidoczne dla osób spacerujących po brzegu. To zupełnie inne spojrzenie na Jezioro Solińskie i otaczającą je przyrodę.

Przystań z żaglówkami na spokojnym jeziorze, widziana przez gałęzie drzew w słoneczny dzień.
Fot. K. Zajączkowski

Rodzinna wskazówka

 

Jeśli planujecie korzystać z atrakcji wodnych, warto przyjechać rano. W sezonie letnim największe zainteresowanie rowerkami i łodziami przypada na godziny popołudniowe.

 

16:00 obiad, zakończenie wycieczki i powrót

 

Po południu usiedliśmy jeszcze na obiedzie z widokiem na jezioro. Trudno o lepsze miejsce na zakończenie tej podróży.

 

Przez trzy dni poznawaliśmy Bieszczady z perspektywy wody. Zaczęliśmy w Myczkowcach, gdzie rozpoczęła się historia bieszczadzkich zapór. Płynęliśmy kajakami po Sanie obserwując rzekę, która od wieków kształtowała ten region. Na końcu dotarliśmy do Soliny – miejsca, gdzie człowiek i natura stworzyli jeden z najbardziej charakterystycznych krajobrazów województwa podkarpackiego.

 

Do domu wracaliśmy przekonani, że Bieszczady można odkrywać na wiele sposobów. Tym razem prowadziła nas woda.

 

Jeżeli macie więcej czasu warto zobaczyć:

  • punkt widokowy w Polańczyku,
  • Muzeum Kultury Duchowej i Materialnej Bojków,
  • drezyny rowerowe w okolicach Uherzec Mineralnych.
Zarządzaj ustawieniami dotyczącymi prywatności