Bukowe Berdo – Chatka Puchatka
Gdyby zapytać zabłąkanego w Bieszczadach wędrowca, dlaczego kocha te góry, nie zawsze uzyskalibyśmy jasną odpowiedź. Nie są to góry najwyższe, pogoda bywa w nich kapryśna, a jednak ludzie uwielbiają tu wracać. Jestem na pewno jedną z takich osób. Kiedyś zawędrowałem do Dwernika i usłyszałem legendę o Biesie i Czadach – tajemniczych istotach zamieszkujących te tereny na długo przed pojawieniem się ludzi. To właśnie Czady – leśne duszki, które pomogły ludziom pokonać złośliwego Biesa miały później rzucać na wędrowców czar. Podobno sprawiał on, że kto raz odwiedził Bieszczady, zawsze chciał tu wrócić. Trudno powiedzieć, ile w tej historii prawdy, ale magia tej opowieści z pewnością po kolejnej rodzinnej wyprawie coraz łatwiej uwierzyć, że coś w tym jest.
Dzień 1: Muzeum Przyrodnicze w Ustrzykach Dolnych i Centrum Dziedzictwa Kulturowego FANTO - przygotowanie do górskiej przygody
Samochód i zwiedzanie | Orientacyjny czas wycieczki: 16:00 – 19:00
Kiedy pierwszy raz wyruszałem w Bieszczady, zacząłem od Sanoka bramy Bieszczadów. Świetnym początkiem była wizyta w miejscowym skansenie. Tym razem, w góry pojechaliśmy całą rodziną, dwoje dorosłych i dwójka nastoletnich dzieci. Na początek weekendowej wyprawy wybraliśmy więc Ustrzyki Dolne. Chcieliśmy bliżej przedstawić dzieciom region, który za chwilę odkryją.
16:00: Muzeum Przyrodnicze w Ustrzykach Dolnych
Dlaczego warto?
✔ najlepsze do rozpoczęcia odkrywania Bieszczadów
✔ nowoczesna ekspozycja
✔ możliwość zrozumienia tego, co później zobaczymy na szlaku
Bieszczady mają swoich mieszkańców. Ludzi i otaczającą ich przyrodę. Mają od lat też swoich bohaterów. Dla jednych są nimi legendarni zakapiorzy. Dla innych ludzie, którzy po wojnie budowali tutaj życie od nowa. Dla dzieci bohaterami szybko stają się wilki, rysie i żubry. To właśnie ich historie poznaliśmy na początku naszej podróży. Muzeum Przyrodnicze w Ustrzykach Dolnych było dla nas znakomitym początkiem zagłębiania się w ten rejon Polski. Co prawda tutejsze wilki, niedźwiedzie czy rysie ogląda się wyłącznie w formie muzealnych eksponatów co dla jednych będzie bezpiecznym ułatwieniem, a dla innych przypomnieniem o ich dzikiej naturze.
Zwiedzanie zaczęliśmy od „Jaskini Czasu”, gdzie poznaliśmy geologiczną historię Bieszczadów, oglądaliśmy szczątki zwierząt epoki lodowcowej i dowiedzieliśmy się, jak powstały tutejsze góry. Kolejna część ekspozycji przeniosła nas do świata dawnych mieszkańców Bieszczadów. Mogliśmy zajrzeć do bojkowskiej chaty, poznać lokalne legendy, dawne zwyczaje i historię nieistniejących już wsi. Największe wrażenie zrobiło na nas jednak piętro poświęcone przyrodzie. Wędrując przez kolejne sale, przechodziliśmy od dolin po szczyty połonin. Na końcu czekała zaś panorama Tarnicy oraz inspiracje do własnych górskich wypraw.
Jeśli podróżujesz z młodszymi dziećmi, skup się na „Dzikim Królestwa rysia Pędzelka”. Można tam wejść do niedźwiedziej gawry, spotkać żubra, rozwiązać przyrodnicze zagadki i nauczyć się zasad bezpiecznego wędrowania po Bieszczadach. To świetny sposób, by najmłodsi jeszcze przed wyjściem w góry poznali jeszcze bliżej ich dzikich mieszkańców.
Rodzinna wskazówka
W okresie wakacyjny (lipiec – sierpień) Muzeum otwarte jest nie tylko od wtorku do soboty, ale też w niedziele.
17:00: Bieszczadzkie Centrum Dziedzictwa Kulturowego FANTO
Dlaczego warto?
✔ bieszczadzka legenda
✔ Historia, kultura i klimat dawnych i współczesnych Bieszczadów
✔ dobry początek przed górskimi wędrówkami
✔nowoczesna i atrakcyjna ekspozycja
Kiedy myślimy o Bieszczadach, przed oczami stają połoniny, żubry i drewniane cerkwie. Tymczasem przez dziesięciolecia jednym z najważniejszych bogactw tych gór była ropa naftowa. Zanim świat zachwycił się teksańskimi szybami, w rejonie Beskidu Niskiego i Bieszczadów działały kopalnie i rafinerie czarnego złota.
Właśnie tę mniej znaną historię opowiada dziś Bieszczadzkie Centrum dziedzictwa Kultrowego FANTO. Miejsce powstało na terenie dawnej rafinerii należącej niegdyś do jednego z największych koncernów naftowych monarchii austro-węgierskiej. Do dziś można zobaczyć zachowane i zaadaptowane do nowej funkcji budynki przemysłowe i charakterystyczny napis „Spółka Akcyjna FANTO”, przypominający o czasach, gdy Ustrzyki były ważnym punktem na naftowej mapie Europy.
Największe emocje przyniosła nam jednak nowoczesna sala immersyjna. W ciągu kilkunastu minut przenieśliśmy się przez stulecia historii Bieszczadów – od osadników i Bojków, przez rozwój przemysłu naftowego, aż po współczesne połoniny. W tym miejscu obrazy otaczają widza ze wszystkich stron, a dzięki efektom dźwiękowym i multimedialnym można poczuć się jak uczestnik tej opowieści. Z FANTO wyszliśmy pod wielkim wrażeniem zarówno samej historii, którą tu poznaliśmy, jak i nowoczesnego stylu tej opowieści.
Jeżeli wciągnęliście się w historię pionierskiego wydobycia ropy, koniecznie odwiedźcie Muzeum Przemysłu Naftowego i Gazowniczego w Bóbrce.
19:00: obiadokolacja, nocleg
Wieczór spędziliśmy na kwaterze nabierając sił przed górską wędrówką.
Dzień 2: Wokół Mucznego – początek bieszczadzkiej wędrówki
Górska wędrówka | Orientacyjny czas wycieczki: 10:00 – 16:00
10:00: parking Muczne
Na Bukowe Berdo
Trasa z Ustrzyk Dolnych do Mucznego zajęła nam niecałą godzinę. Widoki z samochodu są małą zapowiedzią tego, co czeka na nas na górskim szlaku. Znane wszystkim podróżnikom podekscytowanie rosło z każdym przemierzanym kilometrem. Po dniu spędzonym na poznawaniu historii regionu przyszedł czas na spotkanie z jego największym bohaterem – przyrodą.
Droga na Bukowe Berdo uznawana jest za jeden z najpiękniejszych bieszczadzkich szlaków. Wędrówkę rozpoczęliśmy w Mucznem spod Centrum Promocji Leśnictwa. Początkowo idziemy żółtym, a później niebieskim szlakiem. Szlak najpierw prowadził nas przez bukowy las, który stopniowo odcinał nas od świata samochodów, telefonów i codziennego pośpiechu. Potem pojawiło się bardziej strome podejście i wreszcie moment, na który wszyscy czekaliśmy. Wychodzimy ponad granicę lasu.
Nagle przed oczami otwarła się panorama na niemal całe polskie Bieszczady. Widać Tarnicę, Halicz, Rozsypaniec, Połoninę Caryńską i Wetlińską. Skalisty grzbiet Bukowego Berda przypomina trochę naturalny balkon zawieszony nad górami. Nic dziwnego, że wielu turystów uważa go za najpiękniejszy punkt widokowy w tej części Karpat.
Rodzinna wskazówka
Na grzbiecie praktycznie nie ma cienia, dlatego latem koniecznie zabierzcie nakrycie głowy i odpowiedni zapas wody. Z Bukowego Berda wracamy tą samą trasą, którą przyszliśmy. Jeśli będziecie mieć więcej czasu niż weekend, to w pobliżu warto zobaczyć: torfowiska w Tarnawie Wyżnej, zagroda pokazowa Żubra w Mucznem, plenerowe muzeum wypału węgla drzewnego (Muczne).
14:30: Jeleniowaty
Dlaczego warto?
✔ wieża widokowa
✔ panorama bieszczadzkiej puszczy
✔ łatwe i krótkie wejście
✔ dzika przyroda
✔audiodeskrypcja szlaku
Po zejściu z Bukowego Berda większość turystów wraca na parking i rusza dalej. Warto jednak wykrzesać z siebie jeszcze odrobinę energii. Niedaleko od centrum Mucznego znajduje się niewysoki grzbiet Jeleniowaty. Na jego szczycie wznosi się drewniana wieża widokowa, z której można spojrzeć na Bieszczady z zupełnie innej perspektywy. Tym razem nie oglądaliśmy połonin, lecz ogromne morze karpackich lasów. To właśnie tutaj najlepiej widać, jak bardzo dzikim regionem pozostają Bieszczady.
Rodzinne wskazówki
Na wieżę prowadzi czerwona ścieżka historyczno-przyrodnicza „Brenzberg”, można nią zrobić pętlę z początkiem i końcem w okolicach Centrum Promocji. Wejście na wieżę jest krótkie i niezbyt wymagające. Nawet po wcześniejszej górskiej wędrówce większość rodzin bez problemu dotrze na szczyt w mniej niż godzinę. Szlak na Jeleniowaty jest dostępny dla osób z niepełnosprawnością wzroku. Ustawione wzdłuż traktu znaczniki dźwiękowe zespolone z aplikacją pozwalają na odsłuchanie informacji o aktualnym położeniu i wskazówek co do dalszego wędrowania. Audiodeskrypcja nagrana jest przez lektora, ale można ją też wcześniej ściągnąć na telefon i być przygotowanym w razie problemów z zasięgiem.
16:00: parking Muczne, przejazd na nocleg i obiad (Wetlina, Cisna)
Po emocjach związanych z Bukowym Berdem jest to idealne miejsce na spokojne zakończenie dnia. Przed nami był już tylko jeden cel. Krótka przejażdżka do Wetliny (możecie też zdecydować się np. na Cisną) - późny obiad i błogi sen po całodziennym wysiłku.
Dzień 3: Połoniny i Sine Wiry
Górska wędrówka | Orientacyjny czas wycieczki: 08:00 – 14:00
08:00: Parking: Przełęcz Wyżna -> Start w stronę Chatki Puchatka
Chatka Puchatka
✔ najbardziej znane schronisko w Bieszczadach
✔ połoniny
✔ szerokie panoramy
✔ klasyka bieszczadzkich wędrówek
✔ symbol regionu
Po intensywnym dniu na Bukowym Berdzie przyszedł czas na najbardziej rozpoznawalny krajobraz Bieszczadów. Nasza trasa rozpoczyna się na Przełęczy Wyżnej. Idziemy żółtym szlakiem. Po początkowym marszu pośród drzew, las powoli zaczął ustępować miejsca otwartej przestrzeni. To jedna z największych zalet tej trasy – w nagrodę za podejście podziwiamy charakterystyczny krajobraz połonin. Po około półtorej godziny marszu pod górę możemy w końcu odpocząć pod „Chatką Puchatka”.
Dla mnie nazwa „Chatka Puchatka” brzmi jak obietnica spotkania z dzieciństwem. Znaleźliśmy tutaj nawet pluszowego Kubusia, a w wędrówce było coś, co przypominało świat ze Stumilowego Lasu. Samo schronisko zostało w ostatnich latach znacznie przebudowane i zmieniło swój charakter. We wspomnieniach mam zachowaną niewielką górską stanicę i nocleg z widokiem na rozgwieżdżone bieszczadzkie niebo, dziś to nowoczesny górski schron.
Przy „Chatce Puchatka” warto na chwilę usiąść, napić się herbaty i po prostu popatrzeć. Bieszczady nie lubią pośpiechu.
09:30: odpoczynek przy schronie i wyjście w stronę Osadzkiego Wierchu
11:00: Osadzki Wierch
Z „Chatki Puchatka” ruszyliśmy dalej czerwonym szlakiem w stronę Osadzkiego Wierchu. Ścieżka prowadziła nas szerokim grzbietem Połoniny Wetlińskiej, a przed oczami pojawiały kolejne „fale” gór ciągnące się aż po horyzont. To jeden z tych momentów, kiedy człowiek rozumie, dlaczego tak wielu ludzi wraca w Bieszczady przez całe życie.
Rodzinna wskazówka
Nawet w środku lata na grzbiecie potrafi mocno wiać. Warto mieć w plecaku dodatkową bluzę lub lekką kurtkę. Na połoninie praktycznie nie ma cienia. Do punktu początkowego wędrówki wracamy tą samą trasą.
12:30 parking Przełęcz Wyżna i wyjazd w stronę rezerwatu Sine Wiry
13:00 wejście do rezerwatu i spacer wzdłuż potoku (1 h w jedną stronę i powrót)
Rezerwat Przyrody Sine Wiry
Dlaczego warto?
✔ jeden z najpiękniejszych przełomów rzecznych w Bieszczadach
✔ szum górskiego potoku
✔ spacer idealny po górskiej wędrówce
✔ cień nawet podczas upałów
✔ dzikie i spokojne oblicze Bieszczadów
Po dwóch dniach spędzonych na połoninach i grzbietach gór warto zakończyć wyprawę relaksującym spacerem. Sine Wiry nie zachwycają rozległymi panoramami. Ich urok tkwi gdzie indziej. W szumie wody, zapachu wilgotnego lasu i cieniu starych buków. Rezerwat chroni malowniczy przełom rzeki Wetliny, która przez tysiące lat wyrzeźbiła w skałach głębokie zakola i charakterystyczne wiry, od których miejsce wzięło swoją nazwę.
Spacer ścieżką przyrodniczą poprowadzoną wzdłuż potoku jest po prostu przyjemny. Po wcześniejszych górskich podejściach jest jak nagroda. Nie trzeba zdobywać kolejnych szczytów. Wystarczy iść słuchając szumiącej wody.
To także dobre miejsce, by pomyśleć o dawnych Bieszczadach. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu w okolicy tętniły życiem wsie, po których dziś pozostały jedynie ślady ukryte w lesie.
Powrót do domu
Po trzech dniach spędzonych na szlakach, połoninach i leśnych ścieżkach wracaliśmy do domu zmęczeni, ale szczęśliwi. Być może właśnie o to chodziło w starej legendzie Mariana Hessa. Bies przepadł w nurtach Sanu, Czady pozostały w górach i do dziś pilnują ich tajemnicy. A może po prostu sprawiają, że widok z Bukowego Berda, wiatr na Połoninie Wetlińskiej i szum wód Sinych Wirów zostają w pamięci na długo po zakończeniu wędrówki i nieustannie zachęcają, by znów wrócić w Bieszczady.
SPRAWDŹ RÓWNIEŻ